Mój wpis o filmie „Jan Paweł II: Szukałem was” spotkał się z nieżyczliwym przyjęciem i wiem dlaczego. Gdyż prawda o rzeczywistości jest nie do zniesienia. Dlatego mamy religię, filozofię i sztukę, by tę prawdę zasłonić. Tako rzecze Nietzsche.
Komu jest potrzebna prawda? Okazjonalnie każdemu, ale jako sztywna reguła - to raczej nikomu. Koncept prawdy jest narzędziem przystosowania się do środowiska. Po prostu trzeba swoje środowisko znać, żeby przeżyć i tę minimalną wiedzę użyteczną nazywamy prawdą. A kiedy przeżycie jest zapewnione, wtedy koncept „prawdy” służy zachowaniu i wzmocnieniu zdobytej pozycji, także przy pomocy uświęconej n i e -wiedzy. Na przykład kult Jana Pawła II wzmacnia zagrożoną polskość tradycyjną. Dlatego uważany jest przez Polaków tradycyjnych za zgodny z „prawdą” o JP II, chociaż wbrew pozorom niewiele o nim wiedzą. Kto przeczytał te wszystkie encykliki?
Czyjaś „prawda” to jest to, co komuś dobrze służy a nie to, co jest zgodne z rzeczywistością obiektywną. Rzeczywistości obiektywnej nie ma. Jest tylko złudzeniem. Zmień sobie punkt widzenia, a zmieni ci się rzeczywistość. Z punktu widzenia tradycyjnego Polaka - JP II jest niemal nieomylny, ponieważ taki Polak uważa, że mu to dobrze robi. Ale z punktu widzenia kosmopolitycznego liberała JP II jest anachroniczny. Sprzeciwia się bowiem nieograniczonej ewolucji człowieka i społeczeństwa, choć zmienia się środowisko ludzkości więc i ona sama musi ewoluować.
Można też zmienić paradygmat, czyli sposób porządkowania doznań. Wtedy rzeczywistość wygląda już inaczej. Np. można uznać cztery Ewangelie kanoniczne za jedynie prawdziwy i niezmienny przekaz nauczania Jezusa. Albo można uznać je za wybór z wielu przekazów tak dokonany, żeby wzmocnić rodzący się Kościół. Nauczanie Jezusa jest wtedy konstruktem, jak wykazała Elanie Pagels w „Gnostic Gospels”. Przy okazji zauważyła wielkie podobieństwo wczesnego chrześcijaństwa do buddyzmu w tych Ewangeliach, które zostały przez Kościół odrzucone. Były za trudne dla szerokich mas albo niewygodne dla tworzącej się hierarchii kapłańskiej.
To jaka jest rzeczywistość? Nie ma stałej. To są tylko relacje między obiektami a te obiekty przez nas postrzegane to też wiązki relacji. I to jest rzeczywistość: relacje między relacjami. Taką „prawdę” głosi właśnie buddyzm.
Świat jest splotem relacji. Kiedy się nad tym zastanowić, wszystko się rozpływa. Co istnieje na jednym poziomie obserwacji, to znika na innym. Doznaje się tego podczas medytacji. Czy istnieje rzeczywistość obiektywna? Nie wiem, ponieważ nigdy nie byłem kimś innym, aniżeli człowiekiem uwikłanym w relacje ze światem, żeby przeżyć i dojrzeć.
Kto twierdzi, że zna prawdę obiektywną , ten jest naiwny lub ma boskie uroszczenia, chyba też naiwne. Jednak przy tym poglądzie nie upieram się. Wiem, że rzeczywistość tak wygląda tylko z pewnego punktu widzenia.
A czemu to piszę? Pragnę, żebyśmy byli narodem dojrzałym. W miarę skromnych sił zachęcam siebie i innych do samodzielnego używania umysłu. A przecież Jana Pawła II kochałem jako ojca narodu i ciągle go podziwiam. Miłość i szacunek to jednak co innego, niż posłuszeństwo bez granic.
A co to jest prawda o JP II?
-
Dziękuję że Pan się nie upiera przy swoim zdaniu (a nie "swojej prawdzie")
Bo nie jest prawdziwe zdanie: "Zmień sobie punkt widzenia, a zmieni ci się rzeczywistość". Co za "ci"? To nie rzeczywistość się zmienia kiedy człowiek się upije czy naćpa, tylko jego wyobrażenie o rzeczywistości. W rzeczywistości bezlitośnie niszczy samego siebie i innych wokół. Prawda jest jedna i można się ku niej przybliżać, choć tu na ziemi nigdy nie poznajemy jej do końca. Ale kiedyś poznamy, bo ostatecznie jest nią sam Bóg.
-
Zabawny wstęp
Mój wpis o filmie „Jan Paweł II: Szukałem was” spotkał się z nieżyczliwym przyjęciem i wiem dlaczego. Gdyż prawda o rzeczywistości jest nie do zniesienia.
Ta, co to jej nie ma?
-
I dodam:
Albo nauczanie Jezusa było konstruktem pierwotnej wspólnoty, jak Pan uważa, albo Jezus jest Bogiem, który swoje boskie nauczanie przekazał wspólnocie. Prawda jest jedna a jeden z nas się myli. Jak w Smoleńsku: albo był zamach, albo nie. Nie ma dwóch prawd w zalżności czy to Mak czy kto inny bada.
-
taaa
"A czemu to piszę? Pragnę, żebyśmy byli narodem dojrzałym."
Tak, teraz po tym tekście naród z pewnością dojrzeje...
-
wszystko to prawda co Pan napisał ;)
"Pragnę, żebyśmy byli narodem dojrzałym. W miarę skromnych sił zachęcam siebie i innych do samodzielnego używania umysłu"
myślę, że ten (jak rozumiem) postulat niezależności myślenia, nieustannego weryfikowania różnych uznanych czy zadekretowanych 'prawd' i autorytetów może wypełnić zaledwie kilku % populacji. obaj wiemy, że taka jest prawda;)
-
@ks. Andrzej Godyń SDB
"Jak w Smoleńsku: albo był zamach, albo nie."
niekoniecznie. z punktu widzenia Komoruskiego, który już w oficjalnych przemówieniach nawiązuje do Nowego porządku świata (NWO) to nie mógł być zamach lecz co najwyżej operacja wymierzona przeciw terrorowi demonów patriotyzmu. kwestia dialektyki:)
-
Chciał Pan napisać o dylemacie Piłata.
Wyszła z tego jednak przypadłość Tomasza ( nie uwierzę póki nie dotknę ). Wiara to nie nauka. Wiara to darmo dana łaska. Kto jej nie ma tego dusza wyje z bólu szukając naukowego uzasadnienia ; za lub przeciw.
Jeśli dzięki beatyfikacji JP II zadaje Pan sobie takie pytania, to znaczy że dla Pana spełniła ona swoje zadanie.
-
@
Mój wpis o filmie „Jan Paweł II: Szukałem was” spotkał się z nieżyczliwym przyjęciem i wiem dlaczego. Gdyż prawda o rzeczywistości jest nie do zniesienia.
I Pan właśnie tą rzeczywistość w tamtym wpisie starał się ukazać, prawda?
-
@autor
"Czyjaś „prawda” to jest to, co komuś dobrze służy a nie to, co jest zgodne z rzeczywistością obiektywną. Rzeczywistości obiektywnej nie ma."
Trochę się Pan zaplątał na początku swoich rozważań.
-
:-)
"Kto twierdzi, że zna prawdę obiektywną , ten jest naiwny lub ma boskie uroszczenia, chyba też naiwne."
Proponuje autorowi wsadzic lape do goracej wody,
bedzie moze mial mniej problemow z odkryciem prawdy.
-
Kłopotowski
"Pragnę, żebyśmy byli narodem dojrzałym. W miarę skromnych sił zachęcam siebie i innych do samodzielnego używania umysłu."
A jak komu, z samodzielnego używania umysłu, wyjdzie coś innego niż żenująco dziecinne rozprawki o "prawdzie", to też?
-
@ Krzysztof Klopotowski
Wole o tym myśleć w ten sposob, ze prawda jest cecha zdan, a nie rzeczy. Prawdziwe może byc zdanie o kamieniu albo kocie, tak jak mozna wypowiedziec o nich zdania falszywe. Ale kot nie jest ani prawdziwy ani falszywy.
Byc moze najbardziej prawdziwe zdanie o Swiecie wypowiedzial pewien wiesniak z Chin w XII wieku, ale niestety nikt go nie uslyszal, ani nie zapisal.(skad zatem o tym wiem???) O tym tez warto pamietac, ze rozmawiamy tylko o tym, co jest nam dostepne, a z tego co dostepne, tylko o tym co poznalismy, a wreszcie z tego co poznalismy, tylko o tym, co pojelismy, o ile nie polubilismy.
Zatem jesli zdanie o kocie moze, lub nie byc prawdziwe, to w kocie musi byc cos takiego co to zdanie prawdziwym czyni tzw. truthmaker.
Byc moze istenieje tez cos w nas, np. intuicja, zdrowy rozsadek, doswiadczenie, itd. co pozwala nam dostrzec prawde o kocie, nawet jesli zdanie o nim jest niejasne i niepelne.
Dazenie do prawdy ma poza wartosciami ewolucyjnymi takze cos z poruszania sie wbrew termodynamice, bo z natury mniej jest zdan prawdziwych niz falszywych.
To czy prawdy obiektywnej nie ma, to juz daleko idace twierdzenie. Nagminnie tez myli sie prawde z obiektywizmem.
Nie wnikajac tutaj np. w implikacje zasady nieoznaczonosci smiem twierdzic, ze prawdziwosc zdan nie zmienia sie od punktu widzenia.
Jesli istnieje czerwone krzeslo i ja mowie, ze krzeslo jest zielone bo mam okulary niebieskie, a wszyscy inni mowia, ze jest pomaranczowe, bo maja okulary zolte, to krzeslo nadal niezalezne od naszych punktow widzenie jest po prostu czerwone. Gdybysmy wszysy mieli niebieskie okulary byloby obiektywnie zielone, ale nie prawdziwie zielone.
Choc akurat kolory to dosyc grzaski grunt.
Pozdrawiam,
-
@Bolesław Wstydliwy
Wiara to darmo dana łaska. Kto jej nie ma tego dusza wyje z bólu
Aha, czyli wiara to tylko rodzaj morfiny (żeby nie napisać wręcz - opium ;-> ) uśmierzającej ból?
No to, w sumie, jest coś na rzeczy z tą łaską (zgodzi się każdy, kogo przynajmniej raz w życiu porządnie bolało); jednak miałoby się to nijak do jakiejkolwiek Prawdy...
Jeśli dzięki beatyfikacji JP II zadaje Pan sobie takie pytania
Pan czyta Kłopotowskiego chyba od niedawna?... ;->
-
@Autor
Znaczy się to czy mam 5 PLN w portfelu, czy 50 PLN zależy od punktu widzenia? Brednie.
Oddzielmy dwie sprawy - koncepcję prawdy, w której "kosmopolityczni liberałowie" przegrywają, bo w nią nie wierzą, od koncepcji narracji. To już inna sprawa. Narracja o JP2 istotnie jest oceniana w zależności od punktu widzenia. Dzieło artystyczne istotnie nie może przekazać prawdy w tym sensie, żeby dokładnie odwzorować wydarzenia, może tylko pokazać narrację. Natomiast to co Jan Paweł II zrobił lub napisał jest sprawą nie punktu widzenia, tylko poznania za sprawą relacji i źródeł, np. encyklik.
A co do tzw. ewangelii gnostycznych (czyli tych przypominających buddyzm), to wszystkie są późniejsze od ewangelii kanonicznych, więc nie są żadnym punktem odniesienia do weryfikacji kim "naprawdę" był Jezus. A to czy były późniejsze czy wcześniejsze można zweryfikować metodami historycznymi.
Pozdrawiam
-
@Atticus
Pisze Pan: "Jesli istnieje czerwone krzeslo i ja mowie, ze krzeslo jest zielone bo mam okulary niebieskie, a wszyscy inni mowia, ze jest pomaranczowe, bo maja okulary zolte, to krzeslo nadal niezalezne od naszych punktow widzenie jest po prostu czerwone."
A skąd Pan wie, że jest czerwone? Proszę porównać z początkiem swego wpisu.
pozdrawiam,
-
Nie czytałam poprzedniego wpisu
byłam w Rzymie i jak Tomasz chciałam dotknąć.Atmosfera wyjątkowego wydarzenia i bezwzględna prawda na wejścich przez bramki,surowa ochrona i lęk unoszący się w powietrzu,że na plac wejdzie ktoś groźny.Niepowtarzalnie mądra homilia Benedykta XVI mówiąca wyraźnie gdzie Bóg, a gdzie człowiek, nawet błogosławiony.Przejście obok trumny ,którą dotknął czas i wilgoć podziemi watykańskich.Przejście od przemijania do świadomości ,że JPII staje się bratem w wieczności.Dookoła niekoniecznie miłość bliźniego raczej nastawienie na własne przeżycia .Encykliki niewątpliwie do przeczytania i powtarzania.
Wspaniałe dzieło Missa Magna Beatyfikationis Michała Lorenca i Tadeusza Karolaka i jej debiut w Bazylice Świętego Ignacego w Rzymie. Kardynał Stanisław Dziwisz tutaj powiedział, że przez 23. lata pobytu w Watykanie takiej beatyfikacji nie widział .To coś znaczy , jeszcze nie wiemy co.Zawsze tak było ,że za Janem Pawłem II szło dobro, miłość ,mądrość ,z której korzystaliśmy wszyscy.Może teraz przyjdzie wiara, jej łaska i jeszcze większa miłość ludzi do siebie niezależnie od narodowości ,wyznania , wieku i przekonań.Pozdrowienia JMGJ
-
@Atticus
"to krzeslo nadal niezalezne od naszych punktow widzenie jest po prostu czerwone"
kompletna bzdura. kolor przedmiotu nie jest jego cechą absolutną (załóżmy) tak jak masa i gabaryty, ale związaną ze światłem, które na niego pada. to ono stwarza jego kolor poprzez powierzchnię pochłaniającą fale o wybranych częstotliwościach i odbijającą pozostałe. to co odbije jest zbiorem różnych częstotliwości, które sumują się do jakiegoś koloru. wyobraźmy sobie krzesło pomalowane w gęstą, czarno-białą szachownicę. w żadnym miejscu nie ma koloru szarego, a jednak z pewnej odległości krzesło będzie kompletnie szare. to jaki jest kolor krzesła? odpowiedź: to zależy od padającego światła, naszej percepcji i punktu obserwacji.
-
@Grim Sfirkow
Brednie? Używa Pan polskiego kodu kulturowego w odniesieniu do banknotów. Niech Pan spyta np. Pigmeja, który w życiu pieniędzy nie widział, czy ma Pan w portfelu 5 złotych czy 50. Skąd będzie wiedział? Nawet nie zrozumie pytania, pomijając to, że nie zna polskiego, ponieważ ma inną relację do pieniędzy, niż Pan.
pozdrawiam,
-
:-)
KK:
"Jesli istnieje czerwone krzeslo i ja mowie, ze krzeslo jest zielone bo mam okulary niebieskie, a wszyscy inni mowia, ze jest pomaranczowe, bo maja okulary zolte, to krzeslo nadal niezalezne od naszych punktow widzenie jest po prostu czerwone."
A skąd Pan wie, że jest czerwone?
No tak daltonista pewnikiem :-)
Niech najpierw udowodni ze daltonista nie jest:-)
-
Nietzsche, gnoza i buddyzm... takie sobie punkty oparcia przy ocenie chrześcijaństwa
Ponieważ chrześcijaństwo opiera na wierze i mistycznym kontakcie z Bogiem tego typu spekulacje są dość jałowe...
-
@Krzysztof Kłopotowski
dlatego napisalem: jesli istnieje czerwone krzeslo...
Zakladam, ze np. o kolorze krzesla wie pan pokazujac go mnie i grupie ludzi. Rzecz nie wtym, zeby anarchistycznie negowac caly przedmiot poznania.
Po drugie moge wiedziec dokonujac pomiarow innych niz wzrokowe. Przykladowo istnienie elektronu, a wiec prawdziwosc zdania "Istnieje czastka naladowana ujemnie o charakterystyce...." bylo wynikiem przewidywania teorii. O metafizyce wnioskowano wprost z epistemologii, i pozniej faktycznie, nie wywolujac sensacji na ekranach monitoru pojawilo sie widmo elektronu.
Wiem, ze pyat Pan w istocie o to skad w pierwszej instancji wiadomo, ze cos jest X. Ksiadz odpowie panu, ze z objawienia, a matematyk, ze z twierdzenia.
Problem jakiego pan dotyka jest jednak inny. Powiedzmy, ze odpowiadam panu: wiem, ze jest czerwone bo tak.
W zargonie spor taki to spor internalistow z eksternalistami. Ci pierwsi twierdza, ze zeby cos wiedziec na pewno, to elementem tej wiedzy musi byc tez to skad to wiemy, ci drudzy twierdza, ze tak
nie musimy.
Nie jest to spor ezoteryczny, a wybitnie koncepcyjny i logiczny, ale w tym momencie nie jestem na silach wchodzic w niego glebiej.
Nieostatnim w kazdym razie przykladem jaki spotyka sie w literatuzre jest tzw. chickensexer, czyli osoba majaca smutna w sumie prace rozpoznawania plci kurczat wysylajac na smierc chlopcow a do hodowli na jajka dziewczynki-kurczaki.
Osoby takie maja fenomenalny procent trafien, ale na pyatnie skad wiedza wzruszaj ramionami, no wiedza bo patrza na kurczaka i wiedza.
Byc moze jezyk nie jest przystawalny do rzeczywiotsoc w stopniu i elastycznosci jakiej by potrzebowali.
No ale jesli skadinad przebogaty jezyk w ktorym pisali Szekspir, czy Joyce nie jest w stanie oddac subtelnosc rozpoznania plci kurczaka to moze takze nie jest w stanie rozpoznac tajemnicy np. istnienia Boga.
Pozdrawiam, i dziekuje za komentarz
-
@alfred kujot
to jest w ogóle ciekawe zagadnienie czy np wszyscy nie-daltoniści widzą tę samą czerwień. wyobraźmy sobie, że połowa populacji widzi czerwień jako zieleń a zieleń jako czerwień albo po prostu czerwień jako jakiś inny kolor z palety niedostępnej dla innych. jak to sprawdzić, że tak nie jest? zresztą nasza "czerwień" to tylko interpretacja mózgu, który określonej częstotliwości przyporządkował pewne doznanie.
-
@Blogooblatywacz
Moj drogi!
Napisalaem, przeciez ze kolory to grzaska rzecz.
Jakby mi pan jeszcze wyjasnil roznice miedzy cecha absolutna a wzgledna bylbym zobowiazany. Czym jest wedlug pana masa? Jaka jest panska masa w windzie?
Z pewnej odleglosci krzesla w ogole nie bedzie widac. Dlatego kolor krzesla jest dobrym przykladem do dyskusji o obiektywizmie, a tylko z uprzejmosci o prawdzie.
Ale jesli powiem, ze pan twierdzi, bo tak sie to poanu widzi, ze 2 plus 2 to 67 a ja widze to w ten sposob, ze 2 plus 2 to 763 to obaj mowimy nieprawde. I o to chodzilo.Chc takich jak pan moze byc 100 milionow a takich jak ja 200 miliardow.
-
Panie Kłopotowski
Gdy czytam Pański dzisiejszy wpis rzeczywiście jestem w stanie przychylić się do opinii, że każdy ma takie objawienie, na jakie zasługuje.
Czy sądzi Pan, że JPII wskazywał nam drogę do Boga tylko i wyłącznie przez bezrefleksyjny dewotyzm?
Tylko, że to myślenia proponowane przez JPII oparte jest na pewnych prawdach, niektórych dla rozumu człowieka niepojętych - a Pan mówi - prawda zależy od relacji i zdolności postrzegania ( ewentualnie woli postrzegania). Prawda jest ponad tym wszystkim. Jest kategorią poza możliwościami kreacyjnymi rozumu i świadomości człowieka. A nad wszystkim czuwa Bóg.
-
@pasażer
Ilekroć liberał zaczyna pisać o prawdzie, przypomina mi się Davila z jego "relatywistą rzadko relatywizującym samego siebie". Najzabawniejsze z tego wszystkiego jest to, że liberałowie z uporem maniaka nie mogą dostrzec sprzeczności z zdaniu "Jest obiektywną prawdą, że żadna obiektywna prawda nie istnieje". A przecież każde rozumowanie oparte na takim aksjomacie jest do wyrzucenia. Problem polega jednak na tym, że liberałowie koniecznie chcą pisać, a gdyby konsekwentnie stosowali się do swoich twierdzien, musieliby z konieczności poprzestać na epoché. A przecież trudno być dziennikarzem nie wydającym żadnych sądów.
-
@
stare dyskusje o relatywizmie - zdanie "wszytsko jest względne" jest własnie prawda bezwględną. Zdanie "prawdy nie ma " jest włąsnie jakąs prawdą.
Relatywizm jest paradoksalny ,dlatego rzadko stosowany -czasami w felietonach.
-
@Atticus
"Czym jest wedlug pana masa? Jaka jest panska masa w windzie?"
1.rozmawiamy o masie a nie o ciężarze. masa się nie zmieni w hamującej windzie.
"Dlatego kolor krzesła jest dobrym..."
2.jest dobrym przykładem do dyskusji o subiektywizmie, ale nie o prawdzie absolutnej. natomiast arytmetyka liczb całkowitych jak najbardziej.
-
@Krzysztof Kłopotowski
"Pisze Pan: "Jesli istnieje czerwone krzeslo...
A skąd Pan wie, że jest czerwone?"
To przecież banalnie proste: wystarczy stworzyć dogmat o nieskończenie i odwiecznie czerwonym krześle, jedynym w prawdziwej czerwoności i krzesłowatości jednocześnie. I krzesło będzie tak czerwone, jak papież nieomylny.
-
@ks. Andrzej Godyń SDB
Prawda o Synu Bożym i jego nauczaniu a prawda o katastrofie
smoleńskiej,to nie są takie same prawdy.
O ile przyczyn katastrofy można dowieść, używając racjonalnych
przesłanek, o tyle Prawda o Jezusie,wykracza poza rozum i
wymaga wiary.
Najpierw jest wiara a potem zrozumienie."Wiara szuka zrozumienia"-
to znana nam sentencja.
Myślenie nas,ludzi Zachodu opiera się na prostym,zerowo-jedynkowym
schemacie albo prawda albo fałsz.Ksiądz pisze w tym duchu
Arystotelesa i św.Tomasza - "Prawda jest jedna a jeden z nas się
myli" w odniesieniu do tego,czego nie można ani zważyć ani
zmierzyć,w jakikolwiek sposób określić,bo wymyka się naszemu
racjonalnemu poznaniu.Można tego doświadczyć poprzez wiarę.
"Albo nauczanie Jezusa było konstruktem pierwotnej wspólnoty,
albo Jezus jest Bogiem,który swoje boskie nauczanie przekazał
wspólnocie" - znowu myślenie w tym duchu.
W zasadzie nie ma o czym dyskutować,nie można prowadzić żadnego
dialogu.Ma ksiądz rację a adwersarz jej nie ma i kropka.
-
@autor
To jak to ma byc? Samodzielnie ale podpierajac sie punktrm widzenia Karola Wojtyly?
To ze nie jestes w stanie samodzielnie dostrzec "obiektywnych cech" czyli wdlog mnie istoty ludzkiej natury bez zadnych ideologicznych dramatow nie znaczy ze masz prawo nazywac innych naiwniakami ktorzy maja boskie roszczenia. Tylko ty sie tak czujesz w swojej glowie, nigdy o tym nie zapominaj. Przy okazji dowiedzialem sie ze jak nie jestem za Karole to jestem "kosmopolitycznego liberała".
Kolego ale sobie durne (z mojego punktu widzenia) schematy w glowie wybudowales, jak stad do wieczmosci...
Jak mniemam wedlog ciebie monopol na swiadomosc kim sie jest maja tylko martwi katolicy nazywani przez zyjacych katolikow z vatykanu swietymi.
Dojzalosc polega na wzieciu odpowiedzialnosci za kazdy mozliwy aspekt wlasnego zycia na siebie a nie wieczne podpieranie sie liderami i zaslanianie sie ideologiami.
Tak dlugo jak jestes zaslepiony podziwem do czlowieka (i jego ideologii) ktory tak samo jak ty robil np. kupe w toalecie tak dlug nie bedziesz w stanie skorzystac z wlasnej swiadomosci. Nie podejmujac budowy wlasnej osobowsci niezaleznie zawsze bedziesz skazany na bycie niewolnikiem jakis lokalnych ideologi.
Milosc i szacunek proponuje zostawic dla zywych. Zwoki nie potrzebuja adoracji, no chyba ze lubujesz sie w fetyszyszach co jest dosyc typowa dla katolikow dewiacja. Ucieta reka swietego, kropla krwi martwego papieza, paznokiec biskupa i szczeka swietego.
Ciezko stac tak okrakiem jedna noga w mentalnosci Karola Wojtyly a druga szukac wlasnej niezaleznosci. Albo pracujemy na dobre zycie dzisaj, dobre zycie jutro, albo na zycie wieczne usprawiedliwiajac (rozgrzeszajac) nasza kazda glupote, brak wyobrazni i konsekwencje zlych decyzji.
Albo indywidualna konsekwencja i odpowiedzialnosc albo owczy ped do jakies ideologi i jej liderow i brak miejsca na jaka kolwiek samodzielnosc.
Albo Nietzsche albo Wojtyla.
-
@czyam sobie
Albo Nietzsche albo Wojtyla.
Nietzsche oszalal (mial 45 lat) zmarl majac 55.
-
@czyam sobie
Wreszcie pojawił się cham kulturalny. Prosieeeeemy ..
-
@alfred kujot
Tego drogi Alfredzie nie wiesz bo cie tam nie bylo.
Napewno oszalala jego siostra ze swoim mezem ktora zgotowala mu areszt domowy kiedy nogi odmowily mu posluszenstwa. Inna sprawa ze Karol Wojtyla byl w moim mniemaniu nie lada swirem.
http://video.google.com/videoplay?docid=-184240591461103528#
-
@Krzysztof Kłopotowski
Zabraklo glebszej refleksji ;) ?
-
@chris 61
Tymczasem,czy wiara w Jezusa Chrystusa musi oznaczać jednocześnie
wiarę,że wszystko dokładnie,każdy wers zawarty w Ewangelii,jest
bezpośrednim odzwierciedleniem jego myśli i nauk??
Czy może tak być,że znajdują się tam ślady interpretacji powodowane
bieżącymi potrzebami duszpasterskimi Kościoła,działającego
już w innej kulturze,wśród ludzi o odmiennej mentalności?
Ewangelie mogą zawierać to, co było bezpośrednim doświadczeniem
pierwotnej wspólnoty,pierwszych apostołów jak również późniejsze
interpretacje.
-
@Krzysztof Kłopotowski
Przepraszam, ale myli Pan kwestię postrzegania prawy od prawdy jako takiej, czyli od kwestii zgodności pojęcia z bytem. To, że Pigmej nie może zrozumieć moich pojęć nie oznacza, że nie mam racji, ani że moje rację nie są do zweryfikowania. Być może to fundamentalny błąd współczesnej kultury - mylenie postrzegania z bytem, stąd złudzenie względności prawdy i złudzenie równoważności kultur.
Pozdrawiam
-
Panie Kłopotowski
Prawda zawsze jest tylko jedna, bo nie może być inaczej, nie może być dwóch prawd.
Mogą być tylko postrzegane różne okoliczności i ich znajomość, a tę zawsze zmanipulują jak nie media, to politycy lub ci, którym nie zależy aby prawda była znana, bo nie jest im to do niczego potrzebne, a często właśnie celowo jest ukrywana przed społeczeństwami.
Tak jest w każdym przypadku. Prawdy mozna dowiedzieć sie tylko z Kroniki Akaszy.
-
Punkt widzenia, a prawda
Ciekawy głos do dyskusji, osobistych przemyśleń w zakresie aktywnego lub pasywnego odbierania rzeczywistości i stosunku do niej, religii, filozofii. Tak stawiane pytania i odpowiedzi przez autora, niezależnie, czy z nimi się zgadzam, czy nie, pobudzają rzeczywiście do odpowiedzi samemu sobie na wiele istotnych w życiu każdego z nas zagadnień.
-
@MIu
"To jeden z podstawowych dogmatów, wyniesiony wprost ze słowa Bożego."
Pan jeszcze przypomni, z którego roku pochodzi ten "podstawowy" dogmat, jak wyglądało przegłosowanie tegoż na pewnym soborze i skąd wziął się starokatolicyzm.
"Kto zasiada na Tronie Piotrowym prawdziwym prorokiem być musi."
Jak to niegdyś pisał prorok Jonasz: czasem człowiek musi, inaczej się udusi. Uuuu...
-
rocky
(musiałem co nieco wyguglać przed odpowiedzią :>)
Nie chcę oceniać "liberałów" hurtem, tym bardziej, że nie byłbym pewien, jak ich zdefiniować. Myślę, że nawet będąc przekonanym o "względności prawdy" można z powodzeniem dyskutować na wiele tematów, rzecz w tym, żeby zachować minimum dyscypliny intelektualnej - być w zgodzie z logiką, dbać o spójność wypowiedzi i nie wyciągać argumentu "nie macie racji, bo wszystko jest względne". Inaczej wychodzi bełkot, co moim zdaniem panu Kłopotowskiemu się przydarza, także w tym wpisie.
Być może jednak nasz gospodarz sam nie bardzo wierzy w możliwość takiej logicznej dyskusji, bo czasem, gdy czytam jego teksty, przychodzi mi do głowy to zdanie, które Pan umieścił na końcu komentarza.
Pozdrawiam
-
@alfred kujot
Albo Nietzsche albo Wojtyla.
Nietzsche oszalal (mial 45 lat) zmarl majac 55.
_____________________________________________
I co z tego wynika?
Że nie miał dostępu do takiej medycyny, do jakiej miał JP2?
Wojtyła nie żyłby wiele dłużej, gdyby nie uratowano mu zycia w klinice.
-
@I love PL
Prawda to nie interpretacja, to nie punkt odniesienia, nie można jej relatywizować, trzeba jej szukać, jest realna, czasem tylko nie do końca odkryta lub dostępna. Nietzsche tego nie rozumiał, lub raczej widział to inaczej."
Brawo!
Co za piękny frazes!
-
Panie Kłopotowski
I jeszcze jedno:
Przy okazji zauważyła wielkie podobieństwo wczesnego chrześcijaństwa do buddyzmu w tych Ewangeliach, które zostały przez Kościół odrzucone. Były za trudne dla szerokich mas albo niewygodne dla tworzącej się hierarchii kapłańskiej.
Albo zamieniłbym na lub wszak biskupi gdzieś od V wieku to też dziedzice tradycji chrześcijaństwa i cesarstwa w drugim pokoleniu, a może i w pierwszym, a wcześniej najeźdźcy w skórach. Ludy "podróżujące" po Europie też raczej z natury swej studiowaniem filozofii raczej się nie parały.
-
@ViC-Thor
no...
mogl miec jeszcze ciezkie dziecinstwo Nietsche.
Moze mial popsute zeby? Wtedy stoamtologia nie byla na wysokim poziomie.
EOT
-
@Grim Sfirkow
"Przepraszam, ale myli Pan kwestię postrzegania prawy od prawdy jako takiej, czyli od kwestii zgodności pojęcia z bytem. To, że Pigmej nie może zrozumieć moich pojęć nie oznacza, że nie mam racji, ani że moje rację nie są do zweryfikowania. Być może to fundamentalny błąd współczesnej kultury - mylenie postrzegania z bytem, stąd złudzenie względności prawdy i złudzenie równoważności kultur."
Możesz autorowi uprościć do dwóch kamyczków, lub jednego kamyczka.
Po prostu dla człowieka nie istnieje perspektywa, z której nie ma róznicy ilościowej między jednym a dwoma kamyczkami. I tyle. Cały wywód autora się sypie.
-
@alfred kujot
no...
mogl miec jeszcze ciezkie dziecinstwo Nietsche.
Moze mial popsute zeby? Wtedy stoamtologia nie byla na wysokim poziomie.
EOT
___________________________________________
Wojtyła też miał ciężkie dzieciństwo.
:)
Półsierota, wojna bolszewicka i jej pozostałości.
Przewrót majowy.
:))
To z powodów stomatologicznych się umiera?
"Popacz popacz".
Bo jeżeli nie, to nawiązanie do stomatologii, jest z pupy wyciągnięte,
:))
-
Panie Kłopotowski - To dla Pana.
Kiedyś mieliśmy okazję wymienić "na żywo" parę zdań.
Chyba na Gdyńskim festiwalu.
:)
Proszę - to była moja GD na PARDONie:
Prawda i jej rola..
Prawda jako kategoria filozoficzna , lub religijna od tysiącleci
stanowi jeden z najtrudniejszych problemów.
Poglądy oscylują od całkowitego odrzucenia możliwości istnienia prawdy
( różne kierunki filozoficzne ) , aż do przyjmowana absolutnej prawdy objawionej
(religia).
W życiu codziennym borykamy się z prawdą
w dwóch aspektach.
Pierwszy z nich jest problemem odbierania prawdy.
-Możemy tu wyróżnić n.p. Prawdę naukową.
Zmienia się ona b. często wraz z rozwojem nauki.
Co jakiś czas upadały teorie , które przez które przez stulecia były uznawane
za ostateczną prawdę. (n.p. system geocentryczny , niepodzielność atomu , arystotelesowski
pogląd na niezmienność nieba ).
- Innym problemem , jest problem prawdy religijnej , gdyż istnieje na świecie conajmniej tysiąc religii , które przedstawiają wiele (objawionych) dogmatów wiary i różnią się między sobą (czasem nawet znacznie )
i zarazem nakazują całkowitą oraz bezwzględną ich akceptację .
To samo można zauważyć przy rozpatrywaniu poglądów politycznych , czy ideologicznych .
(Szczególnie w przekonaniach partii politycznych , które
twierdzą , że są tymi jedynymi , prawdziwymi partiami.)
-Istnieje też problem prawdy faktów . Wiadomości przekazywane w rdiu , czy TV
zależą w dużej mierze od nastawienia osoby do poszczególnych faktów.
Dużą rolę odgrywają tu poglądy polityczne .Rozbieżność faktów można też zauważyć gdy kilka osób przedstawia swoją wizję jakiegoś zaobserwowanego zdarzenia.
Pomimo tego , iż każda osoba opowiada o tym co według niej zaszło naprawdę , te opisy mogą się różnić.
N.p. gdy kilku świadków omawia bójkę między murzynem , a białym człowiekiem , interpretacja
rasisty może różnić się od opowieści kosmopolity rasowego.
Jak widać we wszystkich tych sytuacjach potrzebny jest sceptycyzm przy odbieraniu prawdy .
-
Wynikanie wartosci
Informujee, ze prawdziwe posluszenstwo, a szczegolnie to bez granic, musi wynikac tylko i wylacznie z milosci i to w stopniu rownorzednym.
Mozna tez bez ryzyka te zaleznosc odwrocic i stwierdzic, ze rzeczywista miara milosci jest posluszenswo.
Problem z posluszenstwem = problem z miloscia.
Czyli nie jest to milosc, a raczej plytkie, acz przejsciowe, zauroczenie.
-
@Krzysztof Kłopotowski
Rzecz sama w sobie a rzeczy jakimi je doznajemy to kantowskie podejscie do pojmowania rzeczywistosci. Napewno bardzo filozoficzne ale chyba nie bardzo przystosowane do "salonowej" czy przecietnej folozofii Polaka.
P poziomach świadomosci napisal prace miedzy innymi duńczyk Ole Vedfelt.
Samodzielne uzywanie umyslu jest sluszna zacheta. I dlategprotestuje :) JEZELI pAN PISZE:
Sprzeciwia się bowiem nieograniczonej ewolucji człowieka i społeczeństwa, choć zmienia się środowisko ludzkości więc i ona sama musi ewoluować.
Trudno wyciagnac taki wniosek z nauk JPII. Coz bowiem mozna powiedziec o ewolucji homo sapiens nawet w "dlugim" okresie 37 lat? Ew. Spoleczenstwa napewno ale czy mozna oceniac ja "obiektywnie" oceniac na podstawie tego okresu czasu? I twierdzic ze zmienia sie ona na dobre czy zle? Kryteria takiej oceny sa rzeczywiscie subiektywne i i jedyne co naprawde mozna powiedziec to ze społeczenstwa ewoluuja. I nic ponadto.
-
Krzysztof Kłopotowski
"Świat jest splotem relacji"-Zgoda!Lecz nie jest splotem prawd!Świat jest prawdą!Świat nie jest interpetacją.Prawda to nie obraz uzyskany w wyniku rozłożenia światła za pomocą pryzmatu.Prawda to rzeczywistość,a nie interpretacje tejże.Człowiek dla samousprawiedliwienia tkwi w swej nikczemności i relatywizuje narracją jemu wygodną.Umiejętnie używa do tego swojego umysłu!
"Człowiek dzisiejszy zdaje się być stale zagrożony przez to co jest jego własnym wytworem(...)Na tym zdaje się polegać główny rozdział dramatu wspólczesnej ludzkiej egzystencji"(Redemptor hominis)
-
@KK i prawda
To ciekawy punkt widzenia na prawdę. "Czyjaś „prawda" to jest to, co komuś dobrze służy a nie to, co jest zgodne z rzeczywistością obiektywną. Rzeczywistości obiektywnej nie ma. Jest tylko złudzeniem."
A co z kłamstwem? Nie ma wymyślania faktów w złej intencji?
A co z bankiem? Co z moim kredytem w banku? Mój bank twierdzi, że jestem mu winna tyle a tyle. A ja twierdzę, bo to dla mnie korzystne, że nic mu nie jestem winna. On może mnie ścigać, ja moge uciekać i dalej twierdzić swoje. Jeżeli wygrał - to czy nie dlatego, że inni (sąd) zaświadczyli rzeczywistość obiektywną?
Gdzieś jednak leży prawda.
A więc istnieje punkt stały.
Zgoda, że trudno prawdę znieść. Dlatego ponad połowa Polaków nie wierzy w zamach.
-
cd wpisu
Przeczytalem wlasnie Panski poprzedni komentarz...
No cos, pokazuej Pna , ze Panska znajomosc Ewangelii i teologii nie wychodzi poza polska srednia a proboje Pan dokonywac egzegezy i reformy Kosciola.
Dlatego panski komentarz pokazuje typowy przyklad myslenie czlowieka, ktory otarl sie o katlolicyzm, ale zupelnie po katolicku ani nie myslli ani nie czuje.
Oto dlaczego, moim zdaniem Panski wpis swiadczy o kompletnym niezrozumieniu roli Kosciola w ogolnosci, a Papieza w szczegolnosci.
Oto wlasnie nieszczescie Kosciola Katolickiego dzisiaj. Ludzie, ktorzy juz "cos gdzies lizneli", a ktorzy, nadal maja wiedze religijna na mniej wiecej Panskim poziomie, z jednej strony uznaja sie za Katolikow, a z drugiej strony czuja sie tak madrzy i swiatli, ze z powodzeniem moga sami skutecznie poprawiac zarowno sam Kosciol jak i Papieza.
To wlasnie - moim zdaniem - jest rzeczywistym problemem Kosciola we wspolczesnym swiecie.
-
@Atticus
Kolory to grząski grunt, natomiast nie zmienia to faktu, że jest krzesło i jest ono krzesłowate, by użyć podejścia fenomenologicznego.
-
@entefuhrer
Nie, wiara nie jest opium. Wiara jest naturalnym stanem ducha (człowieka), a jej brak powoduje ból. Nic tam nie trzeba uśmierzać.
-
@Cień Nicponia
Pisze Pan: "Po prostu dla człowieka nie istnieje perspektywa, z której nie ma róznicy ilościowej między jednym a dwoma kamyczkami. I tyle. Cały wywód autora się sypie."
Ja: Na prawdę? A przecież wystarczy przyjąć taką perspektywę, żeby jeden kamyczek przesłonił sobą drugi. To w realu, po prostu nie widać. A w myśleniu - wystarczy, żeby miary ilościowe nie miały znaczenia. Na przykład dla mistyka w stanie zachwycenia 5 złotych czy 50 nie robi różnicy.
Trzyma się Pan prawdy obiektywnej jak pijany płotu. Rozumiem i współczuję.
-
@iustus
Nie zamierzam poprawiać Kościoła, bo jestem katolikiem tylko z wychowania a nie z praktyki. Natomiast chcę w miarę moich bardzo skromnych sił przyczynić się do samodzielności umysłowej Polaków. Łatwo wyśmiać, więc tylko sobie piszę co myślę. Kto chce, niech czyta.
-
@entefuhrer ... wiara to rodzaj morfiny (żeby nie napisać węcz - opium)
Religia to opium dla ludu - napisał myśliciel :
którego dziadek był żydowskim Rabinem,
którego ojciec był protestanckim adwokatem,
który w trakcie studiów należał do sekty satanistycznej,
którego gorliwi uczniowie : Stalin, Mao i Che Guevara wprowadzili w życie jego naukę.
Pan jak się wydaje czerpie z tej samej skarbnicy.
Morfinę czy opium można kupić. Wiary - nie.
-
@Krzysztof Kłopotowski
Czyzby nie pobrzmiewala tu nuta radosnego schlebiania swojej ignorancji i egoizmowi ze niby: "jestem lepszy od niesamodzielnych polakow"?
Moze zamiast schlebiania swojej proznosci przez wywyzszanie wlasnego intelektu czas sienac po stare i zawsze dzialajace metody. Zaczac od uswiadomienia samego siebie? Ze powtorze Mahatme Gandhiego "my life is my messag".
-
@Teresa Bochwic
autor "Zgoda, że trudno prawdę znieść. Dlatego ponad połowa Polaków nie wierzy w zamach."
zamachy sie ustala za Arystotelesem , czyli prawda to sad zgodny w rzeczywistoscią. Z tym jest na razie problem i dziwny z tego punktu widzenia jest fakt ,ze ktokolwiek wierzy w zamach , a nie jak Pani sugeruje -ze ktos nie wierzy.Zamach to bowiem nie sprawa wiary .
Polityke sie robi Prawdą jako ideą za Platonem w ujeciu zdegenerowanym , to znaczy traktujac te idee jakos cos poręcznego -wystarczy sobie pokrzyczec: chcemy Prawdy ,chcemy Prawdy ,podobnie jak chcemy "lodów" ,chcemy "lodów" aby sugerowac ze ona jest taka ,jaką ją po cichu sugerujemy , ze jakas straszna, ze prawdą jest ,ze mógł byc zamach.To tez Arystoteles ale po cichu.
A Pani widze -ze fenomenolog , wtedy gdy Pani pisze o istocie krzesła /krzesłowatosci/ -jednak Husserl duzo mówil o istocie i badaniu ejdetycznym - jednak istota musi sie potwierdzac fenomenami -to tez ukłon w strone empirii ,ze sąd czy istota tutaj musi wypełniac sie fenomenami , ktore nie moga byc dowolne.
Może najlepiej szczerze opowiedziec sie za własna wiarą ,załozyc Kosciól Smoleński zamachowy - a filozofii do tego nie mieszac.
-
@Krzysztof Kłopotowski
"A czemu to piszę? Pragnę, żebyśmy byli narodem dojrzałym. W miarę skromnych sił zachęcam siebie i innych do samodzielnego używania umysłu. A przecież Jana Pawła II kochałem jako ojca narodu i ciągle go podziwiam. Miłość i szacunek to jednak co innego, niż posłuszeństwo bez granic."
I tak właśnie jest. Miłość i szacunek ale nie zawsze posłuszeństwo bez granic.
Stąd liczne pretensje do Polaków ze strony osób nie związanych z kościołem a nawet mu wrogich o to , że nie czytali papieskich encyklik ,że kochają a jednak nadal grzeszą:)
Pozdr
-
odwazna teza
.."Czyjaś „prawda” to jest to, co komuś dobrze służy a nie to, co jest zgodne z rzeczywistością obiektywną. Rzeczywistości obiektywnej nie ma. Jest tylko złudzeniem. Zmień sobie punkt widzenia, a zmieni ci się rzeczywistość. "
Jakis Pan taki mocno elastyczny co do definicji prawdy.
Czy to jakies zawoalowanie przyzwolenie dla tych ktorzy z racji swojego miejsca "zasiadania" mają prawo do narzucania nam swojej prawdy?
Jesli powiem: Prezydent jest nieukiem - to bedzie prawda czy moze nie?
Na czym polega sprawiedliwosc sądu ? Na ustaleniu prawdy ? Obiektywnej czy komus wygodnej?
-
@Krzysztof Kłopotowski
"Mój wpis o filmie „Jan Paweł II: Szukałem was” spotkał się z nieżyczliwym przyjęciem i wiem dlaczego."
A ja myślę, że Panu się tylko wydaje, że wie!
Moim zdaniem popełnił Pan tamtą notką gruby nietakt, poprzez jej opublikowanie w S24 tuż przed beatyfikacją Jana Pawła 2.
Pan, kosmopolityczny liberał a więc przedstawiciel zdecydowanej mniejszości, zwyczajnie nie uszanował uczuć większości i jest zdziwiony brakiem entuzjazmu u czytelników!
Na dodatek brnie Pan dalej, usiłując pouczać maluczkich
jak jakaś wyrocznia!...
Ukłony,
-
@marta.luter
"Miłość i szacunek ale nie zawsze posłuszeństwo bez granic"
ze zacytuje poprzedni wpis MIU
"Z punktu widzenia Kościoła Katolickiego papież JEST nieomylny. To jeden z podstawowych dogmatów, wyniesiony wprost ze słowa Bożego. KK jest tworem boskim i przekazuje prawdy absolutne pochodzące od Boga. W formie słów papieża i objawień świętych, uznanych przez KK. Ponieważ napisane było, że bedzie wielu fałszywych proroków. Dlatego to Kościół ustanowiony przez Chrystusa wyrokuje kto jest fałszywym, a kto prawdziwym prorokiem. Kto zasiada na Tronie Piotrowym prawdziwym prorokiem być musi."
"Stąd liczne pretensje do Polaków ze strony osób nie związanych z kościołem",
Nie wiem czy akurat "polakow", bardziej chodzi o poddanych vatykanu. Ze reprezentuja patologiczna hipokryzje i pozujac jednoczesnie na "tych bardziej swiadomych" ktorzy maja patent na nauczanie zycia doczesnego i zasad wiecznego?
Nie da sie ukryc ze jest to przezabawny obrazek.
-
@Teresa Bochwic
Dokladnie. Dlatego napisalem, ze wyjawszy zasade nieoznaczonosci, nie wydaje mi sie, zeby zmienianie punktow widzenia moglo zmienic ogladana rzecz.
Pozdrawiam
-
@Teresa Bochwic
Nie, wiara nie jest opium
Ok, ja też (choćby ze względu na nieciekawe konotacje historyczne tego opium ) skłaniam się raczej ku morfinie ;->
Wiara jest naturalnym stanem ducha (człowieka)
Owszem, zapewne tak, jak w przypadku dziecka - potrzeba trzymania matczynej piersi, a później - choćby maminej spódnicy.
I nie tyle wiara, co raczej potrzeba wiary : w święte kamienie, zwierzęta, Słońce, Księżyc, wielu bogów, jednego Boga, Rozum, jakiegoś (tego czy innego) Umiłowanego Przywódcę, ba, nawet w pozaziemskie cywilizacje - cokolwiek, by zagłuszyć pierwotny lęk i świadomość, że jesteśmy SAMI.
Jeśli ktoś nie potrafi znieść (bez bólu) takiej myśli, temu życzę oczywiście z całego serca wszelkich łask...
-
@czyam sobie
Byłoby uprzejmie z Twojej strony , gdybyś Polaków pisał dużą literą.
Dogmat niemylności Papieża dotyczy wiary.
-
@Krzysztof Kłopotowski
Przy okazji - pozwole sobie polecic ksiazke "The View From Nowhere" Thomasa Nagela.
To, wydaje mi sie, moze Pana zainteresowac.
-
@marta.luter
No i jak tu nie smiac sie z np. Polskich Katolikow, dychotomia myslnia pelna gemba.
Cos mi sie tak wydaje ze katolikiem chyba najlepiej byc pomiedzy 10:30 a 18:30 i w niedziele do poludnia. Poza tymi godzinami mozna juz nie sluchac wlasnego papieza i dogmatow wlasnej wiary. Ale do 18:30 i w niedziele do poludnia to te dogmaty jak najbardziej...
hehehe
-
AUTOR!
Aleś Pan namieszał! Jak, nie przymierzając, jakiś postmodernista!
Prawda o JP II to jest to, co można o Nim prawdziwie orzec, co jest zgodne z rzeczywistością (za Arystotelesem) -- w tym zawiera się to, co da się sprawdzić w sposób intersubiektywny.
To co kto sobie o JP II myśli, jak rozumie jego przesłanie i/lub encykliki, to jest prawda o owym "ktosiu", a nie o JP II. To co sobie JP II naprawdę myślał, jak sam rozumiał różne swoje tezy, to jest prawda o JP II, ale dziś już nie weryfikowalna.
-
@Atticus
"Dlatego napisalem, ze wyjawszy zasade nieoznaczonosci, nie wydaje mi sie, zeby zmienianie punktow widzenia moglo zmienic ogladana rzecz"
ale w obserwacji cząstek, do której głównie odnosi się zasada nieoznaczoności, nie chodzi o to że zmiana punktów obserwacji wpływa na daną rzecz, tylko o to że sam przyrząd badawczy zmienia parametry, które chcemy zbadać. to nie dotyczy wyłącznie mikroświata. jeśli obserwujesz figuranta przez lornetkę, a figurant ma własną to może Cię dostrzec i zachowywać się od tego momentu inaczej niż normalnie. podsłuch też może być odkryty itp. niektóre przyrządy badawcze wpływają na parametry obserwowanego obiektu.
-
:-)
"Nie zamierzam poprawiać Kościoła, bo jestem katolikiem tylko z wychowania a nie z praktyki. Natomiast chcę w miarę moich bardzo skromnych sił przyczynić się do samodzielności umysłowej Polaków"
jakaz zbieznosc z Magdalena Sroda-ona siebie podobnie deklaruje.
katoliczka z wychowania - nie praktykuje :-)))
i tez jej na umyslach zalezy :-))))
Co i raz jakies ktosiki do polskich rozumow sie dobierac chcialy
by.
Jak nie komuchi to Ruskie -jak nie Ruskie to Niemce -jak nie
Niemce to leberaly, jak nie leberaly to lewactwo.
Wszystkie chetnie by dlubali w umyslowosci Polakow :-))i tak wkolko Macieju. Tylko po polsku jakos tak myslec szkodliwe ma byc ;-)
-
@wywczas
Relatywizm jest podstawą wszelkiego dyskursu. Gdyby jedna ze stron uznawała się za rzeczywistego posiadacza prawdy, to nie byłby to dyskurs.
Co do paradoksalności zdania "wszystko jest względne", to jest jest ono nie mniej paradoksalne, niż jego zaprzeczenie - "nic nie jest względne". Na przykład sąd "Nic nie jest względne" zawiera w sobie i zdanie "wszystko jest względne", ponieważ to zdanie też jest elementem "wszystkiego".
Ale oczywiście wystarczy leciutko zmiękczyć siłę sądu o relatywności, i zdanie to już tak paradoksalne nie jest.
Na przykład: "Prawie wszystko jest względne", Albo: "wydaje się ( wszystko wskazuje na to), że wszystko jest względne".
Można nawet powiedzieć, że zdanie "w zasadzie to prawie wszystko jest względne" jest bliższe codziennej rzeczywistości niż zdanie przeciwne.
Nie wiem, po co się właściwie upierać przy tym "wszystko" - mnie zadowala "prawie wszystko" :))
Nota bene, te wielkie religie twierdzą dokładnie tak samo - relatywizują niemal wszystko, co człowiek uznaje za pewnik i "twardą rzeczywistość". [ "Marność, marność i jeszcze raz marność" ( i tak dalej)]
Nawet drabinka bytowa obecna w religii ( z jedynym naprawdę byjącym bytem - Istotą Najwyższą) zakłada, że "tak naprawdę" to jest tylko Ona, a reszta istnieje niejako... warunkowo. czyli względnie.
Ergo, każdy prawdziwy chrześcijanin jest takim właśnie praktycznym i teoretycznym radykalnym relatywistą. Przecież w obrębie religii nawet te najbardziej idealne, "bezwzględne" wartości ( jak Dobro ) też są relatywizowane, jako pochodne Boga czy wręcz będące samym Bogiem i nie mające indywidualnego bytu.
-
@alfred kujot
Pan jest w szczególnie złym stylu, od dawna. Moja cierpliwość się wyczerpała. Ban.
-
@Blogooblatywacz
Wiem, co mowi ta zasada. Mowi tyle, ze obserwacja zmienia przedmiot obserwacji. I to tu jest istotne.
Podobnie jak w poprzednim wpisie do mnie rozroznial pan mase i ciezar, co wymagaloby uscislenia paradygmatu fizycznego w jakim rozmawiamy. Newtonowski?
Nie jest pan jak sadze fizykiem, i ja tez nim nie bedac nie chcialbym sie tu wyglupiac, bo zajrzy tu jakis fizyk i nas zruga.
Zasada nieoznaczonosci ma implikacjie filozoficzne, a te z kolei maja implikacje na to jak myslimy o swiecie.
Dopuszczam mozliwosc, ze nauka, filozofia i kultura potzrebuja wiecej czasu niz lat 80 na strawienie takich implikacji.
W kazdym razie, nic z tego nie zwalnia z konkluzji: ze obiektywizm to cos zupelnie innego niz prawdziwosc. Prawdziwosc to prawdziwosc, a obiektywizm to sposob patrzenia na rzecz.
Sposoby te moga sie klocic, byc zwodnicze, niekiedy bardziej a niekiedy mniej wlasciwe, ale nie one decyduja o prawdziwosci zdan.
-
@Nu z Gliwic
autor "Co do paradoksalności zdania "wszystko jest względne", to jest jest ono nie mniej paradoksalne, niż jego zaprzeczenie - "nic nie jest względne". Na przykład sąd "Nic nie jest względne" zawiera w sobie i zdanie "wszystko jest względne", ponieważ to zdanie też jest elementem "wszystkiego"."
Chyba sie tu zblizamy do dialektyki cześci i całosci albo podmiotu i przedmiotu . To stałe napiecie miedzy czescia /przedmiotem/ a caloscią czy "wszystkim" /podmiotem -zródlem mysli / jest zródlem jak mysle wszystkich paradoksów ,tez relatywizmu czy paradoksu klamcy itd....Podmiot działa jak projektor filmowy -naturalnie całościuje ,ale jego wytwory są juz poszczegolnymi czesciami niczym figurami w filmie na ekranie. Projektor w tym przykladzie czyli podmiot moze zobaczyc siebie tylko jako przedmiot ,samemu przesuwajac sie jednoczesnie poza granice mysli czy postrzegania .Jest nieuchwytny ale stale działający - to jest to napiecie dialektyczne i zródlo problemów i paradoksów , opisywane czasami jako róznica poziomu i metapoziomu.
Dlatego jak Pan pisze -bezwgledne dobro bywa relatywizowane takze.Dlatego Bóg ma kłopoty gdy ma stworzyc tak ciezki kamien ,aby samemu go nie podnieśc.Dlatego nie wiadomo czy jest cos za granica wszechswiata.
Jednak takie całosciujace dzialanie podmiotu /on rzuca swiatło czyli chwyta wszystko naraz/ - jest zródlem kontaktu z rzeczywistoscia i takze klasycznej definicji prawdy Arystotelesa -mozemy wtedy mówic o swiecie empirycznym , jest motorem postepu .
Natomiast zwrocenie sie podmiotu ku sobie i całosciowanie spekulacji abstracyjnej aby zauwazyc jakis przedmiot -nigdy z natury sie nie konczy -mozemy miec tylko regres w nieskonczonosc ,albo jeszce tylko dwie inne mozliwosci : błedne koło albo aksjomat .
Zostaje może jeszce jedna mozliwosci z ktorej bedzie ucieszony pewnie autor ,Pan Klopotowski .
Mozna zwrócic uwage na samo napiecie miedzy podmiotem a przedmiotem , na ten jakby ruch dialektyczny całosciowania swiata przez podmiot. Ale to jest niewymawialne .To tak jakby odpowiedziec na pytanie ,według legendy - co jest najwyzsza prawdą? Wtedy Budda podniósl w góre kwiat lotosu , w milczeniu.
Jakby chciał tylko powiedziec -"dzieje sie ",czyli ten projektor filmowy /w powyzszym przykladzie/ po prostu swieci - nic więcej, tylko to - a zarazem juz wszystko.
-
@Krzysztof Kłopotowski
1. Proszę wybaczyć, ale pańska krytyka jest absurdalna. Dlaczego? Najogólniej mówiąc: jako człowiek z zewnątrz nie ma Pan żadnych podstaw by krytykować Papieża z pozycji religijnych. A to się u Pana zdarza. To po prostu nadużycie. Krytykując z pozycji liberała kosmopolity ma Pan prawo mieć swoje zdanie na temat prezentowanej na zewnątrz postawy Kościoła i Papieża. Na przykład gdy Papież zwraca się z jakimś apelem do wszystkich (a nie tylko katolików).
2. Moje zainteresowania idą w nieco innym kierunku. Niemniej polecam swój tekst okazjonalny "Społeczna gospodarka rynkowa. Szansa dla Polski." http://netsociety.nowyekran.pl/post/12687,spoleczna-gospodarka-rynkowa-szansa-dla-polski
Myślę, że to zadaje kłam na przykład pańskim powątpiewaniom, czy ktokolwiek czyta encykliki. A przy okazji proponuję refleksję nad nauczaniem społecznym Kościoła na przestrzeni lat. Czy to nie jest zadziwiające, że przez ostatnie 100 lat praktycznie niczego nie trzeba było odwoływać i prostować? Kiedy głoszono koniec historii, Papież krytykował liberalizm. A teraz szuka się ratunku przed kryzysem zadziwiająco blisko niemodnych tez sprzed lat.
-
Co to znaczy dojrzalosc wg p. Klopotowskiego?
Pan Klopotowski pisze na temat prawdy o JP II ponieważ chce abyśmy my, Polacy, byli narodem dojrzalym. A co to jest ta dojrzałość wg szacownego autora? Uznanie, ze nie ma prawdy absolutnej, a tylko relatywne punkty widzenia, zdaje się sugerowac. Być może niejaka Pagels i jej wyznawcy uważają, ze rzeczywistość jest wlasnie taka, ale gdzie tu jest dojrzałość? Przypomnijmy: fundamentalny spor miedzy prawdą a opinią toczy się od początków filozofii, a szczególnie ostro zarysowal się przy okazji sporu Sokratesa i Platona z sofistami. Dlaczego za sofistami mamy uznac dzis, ze opinia (doxa) to jest to, co jest a nic innego nie ma? Dlaczego to ma być dojrzałością? A może Polska tradycyjna woli stanac razem z Sokratesem, Platonem, Chrystusem, Ojcami Kosciola, kanonicznymi Ewangeliami, tradycja Kosciola i JP II, a po drugiej stronie zostawic czcigodnego autora, intelektualistow z NYC i caly ten postępowy swiat? Czy zmiana stron uczynilaby nas bardziej dojrzalymi? A czy Kosciol bylby lepszy i mocniejszy gdyby uznal tez ewangelie gnostyckie?
Nie od dzis zauważam u p. Klopotowskiego dziwną zbitke prawdy i nieprawdy, uczciwości i odwagi intelektualnej i jej braku. Czyz naprawdę uwaza Pan, ze to co mowi się w NYC to prawdy objawione? Czy wierzy Pan, ze one się ostaną za 100 lat (ba, nawet za 20)? Swiat Woody Allena przeminie szybko i za jakis czas nie będzie po nim nawet sladu. A prawda JP II pozostanie bez zmian.
-
@vee
Gdzie było to kajanie się?
To dla mnie ważne bo autora cenie i lubię.
-
Kłamcom nie wierzę!
Byłem nieraz przy łożu konającego człowieka i wiem, że śmiertelne rzężenie i charczenie umierającego człowieka trudno zrozumieć, nawet gdy nie ma włożonej rurki do oddychania.
Tak, że w to, że umierający Jan Paweł II powiedział „Szukałem Was i wy przyszliście do mnie” oraz „pozwólcie mi odejść do Domu Ojca” może uwierzyć albo ktoś kompletnie zaślepiony, albo niespełna rozumu.
Ja kłamcom nie wierzę. W kłamstwie nie można się zbawić.
"A bez wiary nie można podobać się Bogu. Kto bowiem pragnie dojść do Boga, musi najpierw uwierzyć, że Bóg istnieje i że nagradza tych, którzy Go szukają." Hbr 11:6
Czy wiesz po co żyjesz?
http://tradycja-2007.blog.onet.pl/
-
@Katolik
Też kiedyś nad tym się zastanawiałam, że było to fizycznie niewykonalne. Może były to słowa wcześniej ustalone do przekazania w momencie śmierci...
-
@autor
Muszę przyznać, że język ma Pan giętki, ale to nie wszystko.
Napisał Pan:
"...kult Jana Pawła II wzmacnia zagrożoną polskość tradycyjną. Dlatego uważany jest przez Polaków tradycyjnych za zgodny z „prawdą” o JP II..."
Co to jest "polskość tradycyjna"? Czy chodzi Panu o Targowicę, czy może o obóz reformatorski? "Polskość tradycyjna" jawi mi się jako potężna zdrada sprawy narodowej i nie sądzę aby cześć oddawana Janowi Pawlowi II ją wzmacniała czy osłabiała. Konstytucja 3-go Maja to rewolucja a nie żadna tradycja i też nie sądzę aby kult JPII coś tu miał do wskórania... Ale być może chodzi Panu o coś zupełnie innego.
No i "kult (...) uważany za zgodny z "prawdą". Sadziłem, że kult to coś w rodzaju czci, bliższy emocjom, a nie teoretyzowaniu nt. prawdy, ale może się mylę?
Dalej Pan napisał:
"...paradygmat, czyli sposób porządkowania doznań."
Paradygmat to zbiór pojęć i teorii tworzących podstawy danej nauki, przynajmniej w/g Kuhna, który wprowadził ten termin, a nie żadne "porządkowanie doznań"...
-
Prawda istnieje.
Istnieje jako wypadkowa wszystkich prawd znanych ludzkosci. Dlatego nikt, ani jednostka, ani nawet duza grupa ludzi nie posiada jej na stale.
Rzeczywistosc istnieje- sa to rozne stany energii, z ktorej wszystko "jest zrobione" oraz matematyka, ktora...cholera zacialem sie....ktora co? i co?
Reszta to dziedzina Slowa, ktore jest solipsystycznym projektorem naszej rzeczywstosci..i znow nie wiem co dalej. Nie wazne. Wazne jest to ,ze nadaje i ktos to odbiera. Czlowiekiem jestem. Prawda?
-
@Wanderer
Mysle ze doszlismy do sedna dysputy. Kwintesencja bedzie mysle stwierdzenie ze podzial przebiega pomiedzy tymiz nas ktorzy twierdza ze juz sie wszystkiego o zyciu i smierci nauczyli i teraz benda uczyc i uswiadamiac wszystkich pozostalych. Oraz na tych ktorzy nie maja czasu na schlebianie wlasnej glupocie i pruznosci bo sa wlasnie zajeci tym co lubia czyli wlasna edukacja.
Poza tym wszystkich nas obowiazuja to samo wyruznienie, zycia i realizowania sie na planecie ziemia w tym konkretnym wymiarze czaso przestrzeni. Czy nazwiemy to prawda, kosmosem czy tez splycimy do pojecia monoteistycznego bustwa to i tak dalej kazdy z nas musi czasem do wychodka itp.. To jest mysle owa "uniwersalna fizycznosc".
Natomiast pozostale refleksje to juz kwestia indywidualnego oswiecenia i zrozumienia wlasnej swiadomosci.
-
@JMGJ
Posoborowy "Kościół" jest Kościołem kłamców, bo jak przyznał O. Gabriele Amorth, główny egzorcysta Watykanu, w Watykanie działa Szatan a Szatan jest ojcem kłamstwa.
-
TUPOLEV znowu o włos od tragedii
!!!
Wyszła na jaw kolejna poważna awaria Tupolewa 154
dzięki gapiowi, który umieścił swój filmik w Internecie.
http://boleslaw.salon24.pl/303661,tupolev-znowu-o-wlos-od-tragedii
-
@niepogodzony
Prawda jest ponad tym wszystkim. Jest kategorią poza możliwościami kreacyjnymi rozumu i świadomości człowieka
Tak, ale za moment bladzisz. Skad to mozesz wiedziec, kiedy Twoj mozg nie jest we stanie tego zrozumiec?
Czyli, wypisujesz nonsensy z pogranicza bajek andersena, czy innych, bardziej nowoczesnych fiction.
-
@Krzysztof Kłopotowski
czyli zamiarem pana jest sianie fermentu.
-
@iustus
Oto wlasnie nieszczescie Kosciola Katolickiego dzisiaj. Ludzie, ktorzy juz "cos gdzies lizneli", a ktorzy, nadal maja wiedze religijna na mniej wiecej Panskim poziomie, z jednej strony uznaja sie za Katolikow, a z drugiej strony czuja sie tak madrzy i swiatli, ze z powodzeniem moga sami skutecznie poprawiac zarowno sam Kosciol jak i Papieza.
Gdyby jednak wypowiadali sie na te tematy ludzie, co, NIE "cos gdzies lizneli", lecz znali temat doglebnie, bo KK przestal by istniec. Owszem, moze powstal by klub, papieski.
Kosciol w obecnej formie niewiele sie zmienil i nie widzi powodow - zreszta slusznie - do zmian. Religii, a tym bardziej kosciola nadal potrzebuja ludzie ktorzy przegrali zycie, biedni, slabo wyksztalceni, bez szans rozwoju i realizacjii, czego-kolowiek.
-
@Teresa Bochwic
Nie, wiara nie jest opium. Wiara jest naturalnym stanem ducha (człowieka), a jej brak powoduje ból. Nic tam nie trzeba uśmierzać.
Mylisz sie. Czlowiek zdrowy i szczesliwy nie ma potrzeby modlitwy. Czlowiek w nieszczesciu, poszukuje wiary i pomocy.
-
@czyam sobie
Mahatme Gandhiego "my life is my messag".
Chciales powiedziec: My life is my message.
-
@acton
Nie od dzis zauważam u p. Klopotowskiego dziwną zbitke prawdy i nieprawdy, uczciwości i odwagi intelektualnej i jej braku. Czyz naprawdę uwaza Pan, ze to co mowi się w NYC to prawdy objawione? Czy wierzy Pan, ze one się ostaną za 100 lat (ba, nawet za 20)? Swiat Woody Allena przeminie szybko i za jakis czas nie będzie po nim nawet sladu. A prawda JP II pozostanie bez zmian.
Wlasnie taki Klopotowski to pelen czlowiek, poszukujacy, zaklopotany, stawiajacy pytania. Gdzie mu tam do wszystko-wiedzacych, dla ktorym ich prawda, jest prawda jedyna.
co mowi się w NYC to prawdy objawione?
Na jaki temat, te prawdy objawione?
Swiat Woody Allena przeminie szybko i za jakis czas nie będzie po nim nawet sladu. A prawda JP II pozostanie bez zmian.
Bzdety pan gadasz. Mlodosc, czy glupota. Allen to tworca, bywa wybitny. JPII nie stworzyl niczego.
Encykliki, adhortacje i listy były papieżowi pisane przez sztab wyspecjalizowanych do tego teologów. Wiele z nich zawiera prawdy powszechnie znane, liczne banały o życiu, mimo to uważa się za przejaw niemal objawienia.
-
@ Krzysztof Kłopotowski
Kult Papieża? Ja go nie widzę. Jest po prostu szczerze kochany przez bardzo wielu ludzi. Jak ktoś zacznie Papieżem straszyć innych, albo rzucać klątwy w imię Papieża, albo handlować jego relikwiami, albo wróżyć z kwiatków rosnących na jego grobie, wówczas będzie Pan mógł mówić o jego kulcie. Póki co mamy zdrową pobożność i wyjątkowo silne uczucia. Nie uważa Pan, że to fenomen? Stalina kochano sto razy mniej, a aberracji było co nie niemiara, spośród których okrzyk „Za Stalinu” należał od najłagodniejszych, tymczasem przy naszym kochanym Papieżu wszyscy łagodnieją do tego stopnia, że policja w Rzymie nie miała z tymi łagodnymi barankami żadnego problemu. Nie uważa Pan, że to mały cud? Przecież gdyby to była beatyfikacja jakieś Madonny lub Maradonny, to na pewno wszystko skończyłoby się burdą, choć kim jest Maradonna przy naszym Karolu, prawda?
Nie neguję Pańskiej też, że warto dyskutować o Papieżu, ale sądzę, że bez ustalenia pewnych pojęć nie ma sensu się spierać o tezy, bo tezy oparte na błędnych spostrzeżeniach są mniej warte niż te spostrzeżenia.
-
@acton
Pisze Pan: "Czyz naprawdę uwaza Pan, ze to co mowi się w NYC to prawdy objawione?" Błędne przypuszczenie! Przy mojej postawie sceptycznej i relatywnej zwlaszcza to co mówi się w NYC nie ma status prawdy objawionej. Nikt tu tak tego nie traktuje.
-
@acton
I jeszcze to: "Nie od dzis zauważam u p. Klopotowskiego dziwną zbitke prawdy i nieprawdy, uczciwości i odwagi intelektualnej i jej braku."
Oczywiście jestem kłamliwym tchórzem wtedy, kiedy Pan ze mną się nie zgadza. Gratuluję samopoczucia.
-
@Aspen.
Logiką w nieuka co? Ta też jest dziełem Boga.
Jest już późno, więc tylko podam przykład. To Bóg, w którego wierzę decyduje ile jest wymiarów, a nie ja. Ja widzę tylko mały urywek "prawdy", góra trzy wymiary, ale to nie znaczy, że jej nie "wyczuwam" - (choć to złe słowo) - np. sumieniem.
Wiem, jak ktoś nie wierzy, nie musi wiedzieć co to sumienie. I oto chodzi, prawda?
-
@Aspen.
Oczywiscie ze chodzilo mi o "my life is my message", przepraszam za literowke, to moze juz z rozmachu na polski: "moje zycie jest swiadectwem mojego przeslania".
-
@Krzysztof Mądel
Kult juz jest w drodze, przeciez po to kosciol katolicki od stuleci produkuje ze zmarlych bohaterow zeby nie bylo kultu.
Swietych wymyslono min. zeby wiernie mieli sie z kim identyfikowac dzieki czemu placenie na tace przebiegalo sprawniej i wydajniej. Na tym polega ten business. Nie robmy z siebie idiotow do kwadratu kiedy chodzi o proste sprawy.
"bo tezy oparte na błędnych spostrzeżeniach są mniej warte niż te spostrzeżenia." o tuz to prosze ja kolegi.
-
@niepogodzony
Wiem, jak ktoś nie wierzy, nie musi wiedzieć co to sumienie. I oto chodzi, prawda?
No przestan...
Po cholerke mi wiara w stosunku do mojego sumienia?
-
@Krzysztof Mądel
Każdy z pytanych ludzi, którzy przeżyli mocno śmierć JP2 twierdzi, że był to im człowiek niesłychanie bliski (przyjaciel, ojciec, nauczyciel, wujek, towarzysz, Lolek). Miażdżąca większość z nich nigdy z nich nie znała. Wielu polskich hierarchów rezygnuje z kazań opartych na własnych słowach i potrafi tylko cytować ustępy z pism zmarłego papieża.
-
@Aspen.
Sumienie rozum praktyczny. Moralna natura człowieka - a skąd ona się bierze?
-
@niepogodzony
Nie napisane, 10 przykazan Bozych bylo zawsze, miliony lat temu.
-
@Aspen.
A więc jednak, jak są przykazania Boże, to jest i Bóg!!!
A jak jest Bóg to jest i teologia, bo człowiek będzie dążył do poznania Boga i aksjomatyczne prawdy.
-
@niepogodzony
Perhaps?
-
Oj, Panie Kłopotowski
Oj, Panie Kłopotowski. Nie będę owijał w bawełnę i napiszę wprost – myślałem, jako stary kinoman i niemal Pana rówieśnik - że jest Pan mądrzejszy. Tekst, który napisał Pan nieco wcześniej w formie przypominającej recenzję, pomyślany był przede wszystkim jako danie upustu własnym fobiom związanym z pontyfikatem JP II. Czytając tę lekturę można, niestety, odnieść wrażenie, że jego autorem nie jest krytyk filmowy w sile wieku, który – miałem taką nadzieję – zestarzał się jak stare wino, szlachetnie i ze smakiem, ale oświecony absolwent WUML-u po kursie buddyzmu albo kabały w NY. Formalnie (?) będąc katolikiem patrzy Pan na świat oczami nikogo więcej tylko niedowiarka, snując pseudofilozoficzne wywody w stylu: „To jaka jest rzeczywistość? Nie ma stałej. To są tylko relacje między obiektami a te obiekty przez nas postrzegane to też wiązki relacji. I to jest rzeczywistość: relacje między relacjami. Taką „prawdę” głosi właśnie buddyzm.”
Tekst, który rzekomo miał wywołać autorefleksje, ma charakter prowokacyjny i bluźnierczy, bo czemuż służą takie oto kwestie: „Papa Superstar używał podobnych środków medialnych, co księżniczka Diana. Także była kochana i jej śmierć także wstrząsnęła światem. W telewizji amerykańskiej usłyszałem głos czarnego ludu, że „miała serce Jezusa”! (…) Wyróżniające dla tego pontyfikatu były wyprawy JP II do prymitywnych krajów. Lektor wyjaśnia, że na tych terenach jest nadzieja dla chrześcijaństwa. Przemilcza ciekawe pytanie: Czemu nieskończony Bóg chrześcijański nie wytrzymuje rozwoju ludzkiej świadomości na Zachodzie, gdzie chrześcijaństwo zamiera? Skoro jest nieskończony, to potrafiłby ciągle zapewniać pokarm dla umysłu. A nie zapewnia”.
Wiara jest łaską i należy żałować, że Pan jej do tej pory nie dostąpił. Nie musi się Panu podobać ani Papa Superstar, ani Bóg „nie wytrzymujący rozwoju ludzkiej świadomości na Zachodzie (cóż za kuriozalne zdanie”, ani też świat uporządkowany podług wartości. Dla mnie osobiście życie bez „stałej” byłoby całkowicie pozbawione sensu.
-
@Aspen
Cytują, bo nie są samodzielni, bo się boją myśleć, ale aż strach pomyśleć co by było, gdyby zaczęli, więc czasem dobrze, że cytują.
-
Światłość
Napisał Pan: "Komu jest potrzebna prawda? Okazjonalnie każdemu, ale jako sztywna reguła - to raczej nikomu. Koncept prawdy jest narzędziem przystosowania się do środowiska".
Ta stała i prawda o której ja piszę jest Światłem.
-
@KK
Jak rozumiem, przekonuje nas pan, że nie ma czegoś takiego jak prawda obiektywna, jedna rzeczywistość itp. , że wszystkie byty osnute są mgłą pozorów ukrywającą ich istotę i zmieniającą ją w zależności od punktu widzenia. Ale, ale- przecież tak chwalona przez pana medytacja pozwala przeniknąć tę mgłę i dostrzec istotę bytu- więc byt w końcu jest czy go nie ma? Jeśli go nie ma to po co marnować czas na szukanie jego istoty z założenia stałej i niezmiennej? Po co marnować czas na poznawanie czegokolwiek? Po co marnować czas na cokolwiek? Cała ludzka aktywność polega na poznawaniu właściwości bytów i relacji pomiędzy bytami po to ,by dzięki tak zdobytej wiedzy poprawiać te relacje, czyli działać zgodnie z duchem ewolucji, czyli zgodnie z wolą Bożą. Jeżeli właściwości bytów są przez swoją względność niepoznawalne, a tym samym niepoznawalne są relacje pomiędzy bytami to musimy przyjąć, że nigdy ich nie poznamy i i nie będziemy mogli wpływać na ich wzajemne relacje, a więc nie mamy wpływu na ewolucję, wola Boża nie istnieje, sens ma jedynie to tu i teraz, doraźne przyjemności i na nas świat może się kończyć bo nic nowego weń nie wniesiemy.
Bogu dzięki nie wszyscy tak myślą i są tacy, którzy zgodnie z wolą Bożą wierzą, że istnieje realny świat, realne byty które można poznawać po to by udoskonalać nasze z nimi relacje. I dzięki nim świat posuwa się do przodu czyli do Boga.
-
@mastep
B. trafnie.
-
@Krzysztof Mądel
Jakby to odnieść do przypowieści o talentach z Ewangeli Św. Mateusza - rezygnacja z daru biskupiego nauczania a tylko cytowanie to jak zakopanie talentu, tego "bożego talentu".
"A sługę nieużytecznego wyrzućcie na zewnątrz w ciemności; tam będzie płacz i zgrzytanie zębów" - nie, to jednak chyba tylko maluczkich dotyczy.
-
@Teresa Bochwic
A nie przyszło Pani do głowy, że krzesło może być słoniem ?
-
@Teresa Bochwic
I w dodatku żółtym.
-
@mastep
Jak rozumiem, "prawda obiektywna" to pomyślane i/lub wypowiadane przez człowieka zdanie "zgodne" z rzeczywistością obiektywną. Myślę, że taka rzeczywistość, którą Pan nazywa bytem, jest dla nas niepoznawalna.
To, co poznajemy, to nasze sposoby wystarczające do przystosowania się do środowiska na danym etapie rozwoju. Te sposoby są zmienne. Przypominam wyobrażenia geocentryczne o kosmosie. Były całkowicie nieprzydatne w epoce lotów kosmicznych, ale wystarczające w starożytności dla kalendarza rolniczego. Panujący obecnie model kosmosu też zmienia się w miarę nowych odkryć.
Nasza wiedza jest hipotetyczna. Karl Popper to wykazał. Nie można udowodnić prawdziwości jakiejś hipotezy. Można tylko wykazać jej fałszywość, gdy pojawią się takie dane. Dlatego nowe "prawdy" (hipotezy) wypierają stare "prawdy" (hipotezy) ale wszystkie są tymczasowe.
Natomiast konsekwentna medytacja prowadzi do wygaszenia świadomości podmiotu poznającego, czyli nicości.
Rozumiem tę żarliwą chęć utrzymania tradycyjnych przekonań o trwałości "prawdy", bo alternatywa jest przykra, smutna, nawet niebezpieczna. Jednak ze świadomością relatywną można całkiem dobrze żyć słuchając swej natury i kultywując kulturę. Dla kogo to za trudne, niech idzie do Kościoła. To też jest nasze narzędzie przystosowania się do środowiska, wielu ludziom ciągle potrzebne.
Nie jestem przeciwnikiem religii, ale proszę mi nie wmawiać katolicyzmu jako prawdy ostatecznej.
pozdrawiam,
-
Filozof Kłopotowski.
My swoje, a Pan swoje. Jestem rzadkim gościem na tego typu potalach, gdyż zuważyłem, że jest to miejsce w którym pojawiają się głównie "mistrzowie" ostatniego słowa. Stara to maniera dziennikarska - trwać przy własnym zdaniu do samego końca, na przekór nieweryfikowalnym racjom adwersarzy, którzy wszakże mogą mieć rację w większym stopniu. Dzisiaj tym ostatnim słowem posługują się różnej maści grafomani i zapatrzeni w siebie bufoni, uważający z jakichś powodów, że posiedli wiedzę upaważniającą ich do kategorycznych stwierdzeń.
W Pana wywodzie najbardziej prawdziwa jest teza: "Rozumiem tę żarliwą chęć utrzymania tradycyjnych przekonań o trwałości "prawdy", bo alternatywa jest przykra, smutna, nawet niebezpieczna". Tak, to prawda, alternatywą dla Prawdy, postrzeganą przez Pana w racjonalistycznych kategoriach, jest świat, który przypomina stół bilardowy. Napisał Pan: "Świat jest splotem relacji. Kiedy się nad tym zastanowić, wszystko się rozpływa. Co istnieje na jednym poziomie obserwacji, to znika na innym. Doznaje się tego podczas medytacji".
Pod wpływem medytacji ma Pan prawo, rzecz jasna, dochodzić do różnych wniosków. Obawiam się jednak, że w oparciu o ten chaos nie dą się zbudować niczego co byłoby trwałą budowlą. Nie polemizowałbym, gdyby nie fakt, że Pan uraża cudze uczucia nie mając podstaw do głoszenia watpliwych tez w rodzaju: "Np. można uznać cztery Ewangelie kanoniczne za jedynie prawdziwy i niezmienny przekaz nauczania Jezusa. Albo można uznać je za wybór z wielu przekazów tak dokonany, żeby wzmocnić rodzący się Kościół".
Otóż wygląda mi to wszystko to na rozgoryczenie starego, bez urazy, marksisty, który próbuje dotrzeć do własnych prawd w jednosobowym klubie poszukiwacza sprzeczności. To Pana prawo. Ale nie musi Pan zwracać się przeciwko tym, którzy dążą lub doznali łaski wiary. Pana argumentacja miałaby większą moc, gdyby nie próbował Pan fastrygować jej tezami, które nie są ani specjalnie głobokie, ani specjalnie odkrywcze. Teksty, które napisał Pan o JPII jako żywo przypominają mi pisaninę w innych miejscach sieci. Te same argumenty, i te same wnioski. Czy warto gęgać w stadzie?
-
@Krzysztof Kłopotowski
Tak się składa, że bliżej mi do buddyzmu niż do chrześcijaństwa, a katolicyzmu w szczególności więc ani myślę przekonywać pana do niego. Nie podoba mi się jednak ta negatywna forma wiary którą pan proponuje, sam zresztą pan przyznaje, że jest „przykra, smutna, nawet niebezpieczna”. Dlaczego jest taka? Przypomina mi formę wycofania się człowieka który stwierdził, że skoro nie jestem geniuszem ani miliarderem to cóż warte jest mojr życie? Jeśli nie mogę poznać całej obiektywnej prawdy to po co się trudzić poznając jakieś prawdy cząstkowe więc niedoskonałe. Pana rozumienie buddyzmu to takie wycofanie się. Poddanie się umysłu, który w intelektualnych zmaganiach zmęczył się i uznał że to wszystko nic nie warte więc medytację potraktował jako ucieczkę od świata i pogrążyć się w nirwanie czyli nicości. Ta egoistyczna bo skupiona jedynie na sobie więc nieufna wobec świata wiara nic nie daje. Może i we własnym mniemaniu będziemy Absolutem, osiągniemy całkowite oczyszczenie- tylko po co. Osiągniemy absolutną pustkę i pustka będzie wokół nas. Proponuję popatrzeć na medytację z innej strony. Mówiłem wcześniej o mgle pokrywającej byty i przykrywającej ich jądro, istotę – przez co uniemożliwiającą poznanie tej istoty. Pan wyciąga z tego wniosek, że skoro nie może pan poznać istoty rzeczy to tej szukanie nic nie jest warte tak naprawdę nie jest ważne czy te rzeczy obiektywnie są czy ich nie ma bo nie możemy tego sprawdzić w sposób absolutny. Co więc pan robi – chce pan przeskoczyć drogę poznawania (która nic nie jest warta) i wejść w nirwanę, absolutną nicość która pana przeniknie i sam pan będzie nirwaną. Tylko po co.
Inny punkt wyjścia daje jednak zupełnie inne spojrzenie.
Staram się przeniknąć mgłę pokrywającą byty nie po to by odkryć prawdę absolutną lecz po to by się do niej zbliżyć. Nie jestem wtedy egoistą starającym się stać Absolutem lecz bytem z pokorą szukającym go, pcham wtedy (może powoli) świat do przodu, a nie stoję w miejscu uznając że albo wszystko albo nic,Nie staję się Absolutem lecz zbliżam się do niego . Nie jestem samym dobrem, prawdą i pięknem (z pana czupryną to niemożliwe) lecz jestem z nimi.
Rozgadałem się, a muszę do roboty jechać . Do zobaczenia
-
Może nie marksista...
Proszę się nie gniewać o tego "marksistę", mógłbym przcież napisać, że jest Pan rasistą. Napisał Pan m.in.: W telewizji amerykańskiej usłyszałem głos CZARNEGO LUDU, że „miała serce Jezusa”! (…) Wyróżniające dla tego pontyfikatu były wyprawy JP II do PRYMITYWNYCH krajów. Lektor wyjaśnia, że na tych terenach jest nadzieja dla chrześcijaństwa".
Byłbym wdzięczny, gdyby napisał Pan jakie kraje spośród ponad 100, które odwiedził Papież, uważa Pan z prymitywne.
-
Racjonalista i świat medytacji...
Brak porozumienia z kol. MASTEP, który również deklaruje sympatię dla buddyzmu, wynika z faktu, że Pan przyjmuje racjonalizującą, zdystansowaną postawę. Ale tylko wobec bytów, które Pan akceptuje. Chrześcijaństwo, a katolicyzm w szczególności, są dzisiaj Panu delikatnie mówiąc niemiłe, stąd tyle niepotrzebnej agresji w Pana słowach.
-
@ArturLeśnodorski
Pisze Pan: "Nie polemizowałbym, gdyby nie fakt, że Pan uraża cudze uczucia nie mając podstaw do głoszenia watpliwych tez w rodzaju: "Np. można uznać cztery Ewangelie kanoniczne za jedynie prawdziwy i niezmienny przekaz nauczania Jezusa. Albo można uznać je za wybór z wielu przekazów tak dokonany, żeby wzmocnić rodzący się Kościół"."
Jak to nie mam podstaw? Powołuję się na wybitną książkę Elaine Pagels "Gnostic Gospels". Jest tam udokumentowana podstawa uznania Ewangelii kanonicznych za wybór z wielu różnych - dla wzmocnienia Kościoła m.in przez uproszczenie przekazu.
Proszę mi nie zarzucać urażania uczuć czytelnika. Nie głoszę tego w jakimś kościele ani na portalu religijnym lecz na S.24, wolnej, świeckiej trybunie. Skoro nie podoba to się Panu, to niech Pan nie czyta. Jednak proszę nie próbować zamykania mi ust Pańską wrażliwością, bo przestanę być grzeczny.
pozdrawiam,
-
@Krzysztof Kłopotowski
Pan może głosić co się Panu żywnie podoba, a my, jako czytelnicy, mamy prawo wyrazić na ten temat swoje zdanie. Czytam zatem (dlaczego miałbym tego nie robić?) i na swój sposób oponuję, gdyż komuś innemu mogłoby się wydawać, że takie opnie są powszechnie akceptowane.
Pan ma swoją wybitną Pagels, a wierzący - magisterium KK.
-
@Krzysztof Kłopotowski
Błagam, trzymajmy poziom.
Różnica ilościowa jest FAKTEM. To, czy ten fakt ma dla kogoś znaczenie, czy nie, to jest inna sprawa. Jednak nawet mistyk w uniesieniu, któremu nie robi różnicy czy leży przed nim jeden, czy dwa kamyki, tę różnicę postrzega. Postrzega fenomeny.
Proszę sobie poczytać choćby św. Jana od Krzyża. Mistycy nie byli niedorozwojami.
I jasne, trzymam się prawdy, za Stagirytą, trzymam się tego, by osąd był zgodny z rzeczywistością.
Osąd, który nie jest zgodny z rzeczywistością jest po prostu fałszem.
Wywód autora sypie się jak najbardziej.
W celu sprawdzenia, jak to jest z tymi fenomenami, rzeczywistością obiektywną itp sprawami, proszę się wybrać za rzekę (z NY), tam, na nabrzeżu, z exwidokiem na WTC, jest taka knajpka, która się nazywał Iron Monkey i podają w niej wyśmienite steki. Tam, za barem, siedzi taki Portugalczyk. Proszę do niego podejść i powiedzieć mu coś nieładnegom, a wtedy niezależnie z jakiej perspektywy autor będzie patrzył, ujrzy swoje zęby na posadzce. Obiektywnie.
Po zabiegu trzymanie się płotu wskazane.
;)
pzdrwm
P.S. a steki naprawdę tam polecam, blisko masz, autorze.
-
@Cień Nicponia
Znamy tylko nasze wrażenia. Różnica ilościowa jest faktem dopiero po jej stwierdzeniu przez podmiot poznający. Pisanie FAKTÓW wersalikiem nie wzmacnia ich istnienia. A w zęby można dostać zawsze za naiwność.
pozdrawiam,
PS. Jestem już w Warszawie.
-
A jednak PRAWDA
Kłopotowski wprowadza czytelnika w błąd. gdyż sam posługuje się słowem PRAWDA. Napisał wszak: "Mój wpis o filmie „Jan Paweł II: Szukałem was” spotkał się z nieżyczliwym przyjęciem i wiem dlaczego. Gdyż PRAWDA o rzeczywistości jest nie do zniesienia. Dlatego mamy religię, filozofię i sztukę, by tę prawdę zasłonić. Tako rzecze Nietzsche".
Autor kwestionujący pojęcie prawdy (w tym przypadku nawet "prawdy o rzeczywistości) sam uważa się, jak widać, za jej depozytariusza.
-
@Krzysztof Kłopotowski
Przecież pisząc FAKTY nie o wzmacnianie mi chodziło, a o uwypuklenie. Nie wiem, jak się te kody pisze, żeby się pogrubiało, italikowało itd. Mea culpa itd.
Jak się dostanie w zęby, to to jest fakt, czy tylko wrażenie? Można powiedzieć, że się naprawdę dostało w dziób, czy raczej stwierdzić, że temu, który dostał tylko się tak wydawało, a w rzeczywistości nic takiego nie miało miejsca?
pzdrwm
-
Jaka?
Piszę, rzecz jasna, o prawdzie obiektywnej. Bo za taką prawdopodobnie Autor uważa jakąś tam własną prawdę o rzeczywistości.
-
@ CIEŃ NICPONIA
"Błagam, trzymajmy poziom" - toś Bracie podniósł poziom.
-
@ArturLeśnodorski
Moja własna prawda o rzeczywistości nie jest obiektywna. Co za nonsens tak przypuszczać.
-
KRZYSZTOF KŁOPOTOWSKI 276 2029 | 04.05.2011 07:42
Pisze Pan w innym miejscu: "O wyborze zaufania rozstrzyga doświadczenie. Jest to stanowisko przyjęte w mysli europejskiej już w Renesansie. Czoła proszę nie schylać przede mną ale przed empiryzmem".
Empirycznie można stwierdzić, że człowiek w 90 proc. składa się z wody. Inne ludzkie doświadczenie pokazuje, że można tę wodę zamienić w parę. Otóż są ludzie, których takie myślenie (a w finale doświadczenie) nie interesuje.
-
KIJMUOKO czyli logik z prowincji wyjaśnia :)
WSZYSTKO JEST ROZUMNE, CO NIE OZNACZA, ZE WSZYSTKO JEST PRAWDĄ :):)
Glossa : jeżeli przyjmie Pan, Redaktorze Drogi, ze "prawda nie istnieje" ( jest niepoznawalna )to i owo zdanie konsekwentnie rzecz biorąc musi być "nieprawdziwe", no bo chyba nie sformułował go Pan w celu wypowiedzenia nieprawdy, czy może się mylę ? :) ( Kłamczuszek czy głupiec ?);)
By wyjść z tej "schizofrenicznej sytuacji" umysł ludzki wymyślił pojęcie RELATYWIZMU, które opisuje RELACJE ( stąd RELATYWIZM ) między poszczególnymi elementami uczestniczącymi w akcie poznawania PRAWDY, z zastrzeżeniem jednak, że prawda jako taka jest tu stała i niezmienna !( w znaczeniu trwałości opisu a nie jej "materialnej" istoty bo taka rzeka na przykład w swojej istocie jest ciągłą zmianą, co nie oznacza, że kategoria prawdy jej się nie ima ;)) Redaktorze Kochanieńki ;) PRAWDY SIĘ NIE RELATYWIZUJE I BASTA. Oto przykład :
zdanie prawdziwe: Trocki i Stalin byli rewolucjonistami.
zdanie prawdziwe: Trocki i Stalin byli Żydami.
zdanie prawdziwe: Rewolucjoniści mordowali na masową skalę białych Rosjan wiary Chrystusowej.
ALE ZDANIE : Żydzi mordowali na masową skalę białych Rosjan wiary Chrystusowej PRAWDĄ JUŻ NIE JEST I CHYBA NIE MUSZĘ REDAKTOROWI TŁUMACZYĆ DLACZEGO, PRAWDA ?:):)
p.s.
Jeśli przeraża Redaktora DING AN SICH ( jego intencjonalna istota :)) to niech się skoncentruje na VORSTELLUNG ( czyli jego polityczno-historyczno-społecznej manifestacji ):)( ale prawdziwie do kur.. nędzy matki świata ma być ! :):))
Ja zaczynam :
Jan Paweł II swoją słynną kwestię o STARSZYCH BRACIACH W WIERZE odnoszącą się do wyznawców Judaizmu zaczerpnął z twórczości innego frankisty Adama Mickiewicza ;):):):)
Wszyscy żyją ? Nikt nie umarł ? No proszę, a niektórzy utrzymują, ze się nie da ;):):):)
-
Do p. KK
Innymi słowy empiria to tylko takie... sztućce.
Piszę w lubczasopismach
-
25.05.2012 01:56
-
24.05.2012 17:29
-
24.05.2012 15:10
-
24.05.2012 13:07
Ostatnie notki
-
Co wybaczyć Wałęsie?
Lech Wałęsa był za młodu tajnym współpracownikiem SB o pseudonimie „Bolek”. Tak twierdzi...
24.05.2012 02:03 51 -
Przeklęte państwo, głupi obywatele
Wstrząsające oskarżeni e zdesperowanego przedsiębiorcy, po dwykonawcy zbankrutowanej firmy DSS...
15.05.2012 20:19 301 -
Do Kongresu Mediów Niezależnych
W siedzibie Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich w Warszawie zbiera się w tę sobotę Kongres Mediów...
11.05.2012 21:32 20
Moje ostatnie komentarze
-
1. Nie podejmę wątków Kongresu bez ich znajomości. 2. Swoją rolę publicysty wypełniam...
17.05.2012 23:00
-
Wcale nie uważam, że wszyscy są głupi. Bardziej złożoną typologię zwolenników PO może...
17.05.2012 22:54
-
Zachęcam do studiowania błędów demokracji, np. demokratycznego dojścia NSDAP do władzy....
17.05.2012 17:14
-
Przebywając obecnie zagranicą nie mogłem być na Kongresie Polska Wielki Projekt a więc i...
17.05.2012 15:29
-
Zachęcam Pana Inżyniera do zakupu młotka i wybicia sobie z głowy myśli, że jestem rządowym...
16.05.2012 02:58
Najpopularniejsze notki
-
Przeklęte państwo, głupi obywatele
komentarze: 301
-
Do PO: Zdejmijcie Tuska
komentarze: 248
-
Co się polepszy, to się popieprzy
komentarze: 143
-
Po co komu smoleńskie rocznice
komentarze: 139
-
Trwam przy rozumie
komentarze: 95
Aktywne dyskusje
-
Co wybaczyć Wałęsie?
komentarze: 51ostatnio: XEL4
-
Przeklęte państwo, głupi obywatele
komentarze: 301ostatnio: ESKA
-
Poeta przed sądem
komentarze: 22ostatnio: PIOTRUŚPAN
-
Do Kongresu Mediów Niezależnych
komentarze: 20ostatnio: ENTEFUHRER
-
Romney nadzieją Polaków?
komentarze: 82ostatnio: MRN69
Moje tagi
Ulubione blogi i lubczasopisma
- Aleksander Ścios 698 16322
- Chłodny Żółw 1302 8720
- ClarkNova 19 99
- kataryna 334 4816
- lwowiak1935 143 53
- rekontra 636 7765
- tad9 286 1879
- Zbigniew Kuźmiuk 705 3372


